Etykiety

Włóczki Warmii (86) czapka (31) inspiracje (30) sweter (25) rękawiczki (23) justa (18) chusta (17) lenka (17) włóczka ręcznie farbowana (17) inga (13) mirella (12) sweter koło (10) barbeczka (9) julia (9) alize (8) kardigan (7) szal (6) tunika (6) inne (4) beata (3) ręcznie tkane (3) tweed (3) święta (3) Alinka (2) Rita (2) dywanik (2) len (2) lotta (2) mitenki (2) ponczo (2) shred (2) Sonia (1) Stella (1) baby supremo (1) bawełna (1) camilla (1) dla dzieci (1) dla mężczyzny (1) do poczytania (1) francesca (1) iwa (1) komin (1) komplet (1) lanagold (1) magretka (1) marianna (1) marika (1) samouczek (1) spódnica (1) szydełko (1) wlo (1) wycieczki (1)

niedziela, 31 stycznia 2016

Niedzielna joga

Czytając tekst Iwonki, przypomniałam sobie filmiki krążące w sieci, ukazujące dzierganie "na żywo". Nie mogę pochwalić się takim tempem dziergania, i gdyby nie porównanie, nie pomyślałabym, że robię na drutach tak wolno. Ja lubię nieśpiesznie dziergać, cieszyć się wolnym czasem, gdyż zwykle mogę tylko wtedy robótkować. Uważam, że dzierganie, jak i każde inne hobby to coś więcej niż tylko pragnienie posiadania kolejnej rzeczy. Tę idee i ducha rękodzieła świetnie oddała w poniższym tekście moja serdeczna koleżanka Agnieszka - cieszmy się, więc naszym hobby i "robótkową" mantrą :)

Niedawno przeczytałam „Czarne Skrzydła” Sue Monk Kidd - piękną opowieść autorki „Sekretnego życia pszczół”. Tam matka głównej bohaterki – buńczuczna zniewolona Murzynka – przez całe życie szyje kapę-opowieść. Na każdym z kwadratów wyszywa historię swojego życia. Żyjąc w pośpiechu, ciągle gdzieś goniąc, lubię fantazjować o tym, że kiedyś się zatrzymam, usiądę w fotelu, wyjmę druty i zacznę dziergać własną kapę. Robienie na drutach wydaje mi się bowiem najlepszą formą medytacji. Trzeba się skoncentrować, a jednocześnie można uwolnić głowę, pozwolić myślom swobodnie płynąć i najważniejsze – jest efekt w postaci szalika, swetra czy kolejnego kwadratu kapy na przykład. Nie wiem, czy zauważyłyście, że istnieje pewna mocna nić, która łączy miłośników dziergania. Oni wszyscy (a bardziej: wszystkie one) w chwili, gdy chwytają druty, równocześnie łapią dystans. Jakby trochę lewitowały, jakby sprawy rzeczywiste stawały się zbyt przyziemne, wobec sztuki dodawania oczek. Ja jednak lecę dalej, a póki co życie zamykam w słowach. Wierzę natomiast, że kiedy znuży mi się bieganie i wyczerpią się słowa, zacznę dziergać włóczkowy patchwork. I strasznie mnie ta myśl kręci.

Aga
www.chuliganica.wordpress.com


4 komentarze:

  1. Wiec zycze b. goraco wiecznej radosci i z zycia i dziergania i tworzenia i z wielu wielu innych rzeczy a najbardziej umiejetnosci dostrzegania pozytywnego .Czyli zostan nadal pogodna i zadowolona (bo przeciez taka jestes). Goraco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tak samo - kiedy dziergam, nieważne na szydełku czy na drutach, to nabieram dystansu do różnych spraw, mogę poukładać sobie wdwszystko w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Święta prawda z tym lewitowaniem. Gdy dziergam jestem w innym świecie, mawiam wówczas, że się odmóżdżam. Są momenty, że przerabiam oczka w sprincie, a są momenty, że rozkoszuję się tą moją dłubaniną. Jestem osobą niecierpliwą i gdy zaczynam robótkę, to nie mogę doczekać się końcowego efektu. Dlatego nie myślałam do tej pory o wydzierganiu narzuty itp, bo to długoterminowe dzieło. Jednak po zacytowanym przez Ciebie wpisie spojrzałam na to inaczej. Może i ja będę powoli tworzyć swoje życiowe dzieło; pled, kocyk, narzuta... jeszcze pomyślę.

    Pozdrawiam ciepło
    Jola

    OdpowiedzUsuń
  4. Love this yarn, do ship to United States, if you do please send link to your web site.
    Thank you
    Cami @ chnewlifedesigns@gmail.com

    OdpowiedzUsuń